Kiedy światem trzęsie dramat MY walczymy o przetrwanie. Co z nami będzie?

by test

  • 25.000,00 

    Kwota zbiórki
  • 0,00 

    Zebrane środki
  • 0

    Pozostało dni
  • Pełna kwota

    Koniec zbiórki
Status zbiórki: :
0%
Minimum amount is zł1 Maximum amount is zł25000 Put a valid number

test

6 Campaigns | 0 Loved campaigns

See full bio

Opis zrzutki

  •  
  •  

Mówią, że nieszczęścia chodzą parami. Ja odnoszę wrażenie, że nieszczęścia chodzą stadami, przynajmniej w naszym przypadku. Ciągle dostajemy cios za ciosem, każdy z nich coraz silniejszy dla nas i dla naszych uratowanych zwierząt. Najpierw sytuacja spowodowana coronawirusem teraz nieszczęście na Ukrainie i ogromny przypływ zwierząt z terenów wojny.

Nasza mała fundacja specjalizuje się w opiece i przygotowaniu do adopcji zwierząt tzw. „trudnych”, niechcianych, z traumami, ogromnymi brakami w socjalizacji. Co roku z naszej fundacji do adopcji wychodzi 30 – 50 zwierząt. Przygotowanych pod kątem behawioralnym, wyleczonych, gotowych na nowe życie. Dobrze wiemy czym jest ból psychiczny zwierząt. Trafiają do nas również zwierzaki, których zwyczajnie nikt nie chce. Są to z reguły niczym nie wyróżniające się kundelki, które wymagają pracy, są to pieski starsze którym ciężko przyzwyczaić się do nowych warunków. Takie zwierzaki zostają u nas do końca swoich dni. 

Miesięczny koszt utrzymania podopiecznych fundacji to 10.000 – 13.000 tyś złotych w zależności od pomocy rzeczowej darczyńców. 

Fundacja Corde Canis-Wielkopsy Adopcje

Gunów Kolonia 39

28-500 Kazimierza Wielka

NIP: 6050071755

KRS: 0000640407

Numer konta

FUNDACJA CORDE CANIS – WIELKOPSY ADOPCJE

Alior Bank 83 2490 0005 0000 4000 6719 3260

IBAN: PL83 2490 0005 0000 4000 6719 3260

BIC/SWIFT: ALBPPLPW

PAYPAL: cordecanis@gmail.com

Poniżej przedstawiamy kilku naszych podopiecznych

Lotta młoda sunia przybyła do nas z Ukrainy. Sunia była przerażona, bała się każdego odgłosu, dotyku, szmeru, miała ogromną niedowagę. Ogrom pcheł, robactwa i zapalenie spojówek.  Lotta jest w trakcie pracy behawioralnej aby pomóc jej pokonać traumę. 

 

 

 

 

 

Diva młoda sunia, która również przyjechała do nas z Ukrainy. Na dużym ale drobnym ciele Divy można było policzyć wszystkie kosteczki. Diva była bardzo zarobaczona, ma wyjałowiony przewód pokarmowy. Sunia musiała bardzo długo głodować do dziś rzuca się na jedzenie. Przed sunią jeszcze masa pracy i leczenia w drodze po lepsze życie,

 

 

 

 

 

 

Norka, mama 10-ciu szczeniąt uratowanych od śmierci pod kontenerem. Przeganiana łopatą, totalnie boi się człowieka. Norka była tak wychudzona, że chodziła wygięta w łuk. Powoli zdobywamy jej zaufanie.

 

 

 

 

 

 

Blacky, młody i energiczny pies uratowany z Norką i jej dziećmi. Blacky uczy się podstawowych rzeczy aby móc znaleźć dom. 

 

 

 

 

 

 

 

Maja i Toffik, to 2 staruszki, które mieszkają w fundacji od 6 lat. Trafiły do nas zupełnie dzikie. Maja i Toffik z czasem bardzo dobrze odnalazły się w fundacji jednak każde nowe miejsce, nowa osoba wywołują przerażenie.

 

 

 

 

Kaziu, niewidomy staruszek znaleziony leżący na polu. Kaziu jest bardzo miłym psiakiem, nauczył się żyć bez wzroku. Kaziu wymaga tylko mokrej karmy ze względu na bardzo starte zęby.

 

 

 

 

 

 

Łatka, średnia sunia znaleziona w przycmentarnym lasku. Sunia jest w okresie kwarantanny.

 

 

 

 

 

Mela kilkuletnia sunia z ogromnym lękiem seperacyjnym. Mela ma bardzo wyjałowiony przewód pokarmowy, musi dostawać karmę gastro. Mela wymaga ciągłej pracy.

 

 

 

 

 

 

Luna, starsza sunia uratowana 2 lata temu. Rodziła co cieczkę, jej organizm był wyczerpany. 

 

 

 

 

Abi, starsza sunia uratowana z ulicy. Badanie usg wykazało, że Abi ma ropomacicze, weterynarz musiał pilnie operować. Abi ma problem w komunikacji z innymi zwierzakami.

 

 

 

 

 

Kilka zdjęć z naszej codzienności. Ratujemy zwierzęta z rąk oprawców, stare, chore i nikomu nie potrzebne. Nie mamy środków na zabezpieczenie podstawowych potrzeb naszych podopiecznych w postaci karmy i opieki weterynaryjnej… Generujemy kolejne koszty, ratując kolejne życia, ale co mamy zrobić… Jesteśmy jedyną działająca organizacją na tym terenie. Żyjemy z dnia na dzień, nie mając perspektyw na przyszłość… Nie otrzymujemy żadnych dotacji, nie mamy pomocy od gminy, nie mamy sponsorów.

Wszystkie zwierzaki, które udało nam się dotychczas uratować, zawdzięczają swoje życie Darczyńcom i naszej wytrwałości.

To tylko kilku naszych podopiecznych. Wszystkie zwierzaki mieszkają z nami. Opiekujemy się nimi sami i sami musimy pozyskać środki na ich utrzymanie. Jest nam bardzo ciężko. Codziennie pracujemy bez wytchnienia, codziennie musimy martwić się czym nakarmić zwierzęta, z czego opłacić rachunki, co i czym naprawić w pierwszej kolejności. Opieka nad zwierzętami pochłania nas do końca ze wszystkimi jej dobrociami jak i trudnościami. Po całym dniu pracy nie zamykamy drzwi i nie wracamy do domu, żeby odpocząć. Tu jest nasz dom i tu są nasze i ich problemy.

Prosimy o pomoc dla nich. Liczy się każda złotówka, każde ziarenko karmy, każde udostępnienie. Prosimy Was z całego serca o odrobinę nadziei.

* Fundacja działa non profit i utrzymuje się ze środków własnych i dobrowolnych darowizn. Żaden z członków fundacji nie otrzymuje wynagrodzenia.